O autorze
Rafał Stanowski - dziennikarz zajmujący się szeroko rozumianą kulturą, publicysta i krytyk filmowy z Krakowa. Współzałożyciel Fundacji Świadoma Przestrzeń, współtwórca Małopolskiego Studia Komiksu. Label Manager w firmie modowej DRESSAP. Communication Manager w Forum Designu. Współtwórca Europejskiego Festiwalu Gier Digital Dragons. Uczestnik festiwalu Sztuk Wizualnych ArtBoom. Założyciel i administrator grupy "Kocham kino" na Facebooku. Absolwent Uniwersytetu Jagiellońskiego. Interesuje się kulturą w szerokim znaczeniu - od filmu, muzyki i malarstwa, przez street art i komiks,
po gry wideo, dizajn i modę.

Coke Live Music Festival idzie do hibernacji

Coke Live Music Festival trafia do zamrażarki i nie odbędzie się w tym roku. Informację potwierdzają Alter Art i Krakowskie Biuro Festiwalowe. Wielkie wydarzenie muzyczne ma odrodzić się w 2015.

To był jeden z największych festiwali muzycznych w Polsce, który ściągał do Krakowa gwiazdy tej rangi, co Rihanna, Missy Elliott, 50 Cent (i to nie po to, by promować słuchawki, ale by zagrać muzykę), The Prodigy czy Muse.



"Wspólnie z nowym partnerem postanowiliśmy, że rok przerwy to czas, który pozwoli na to, by festiwal powrócił jeszcze lepszy, jeszcze bardziej różnorodny i z jeszcze ciekawszym programem muzycznym" - pisze Alter Art w oświadczeniu.

O tym, że CLMF może się nie odbyć mówiło się w Krakowie od pewnego czasu. Najpierw dowiedzieliśmy się, że koncern Coca Cola wycofuje się ze sponsorowania imprezy. W czasie gdy inne festiwale ogłaszały wykonawców, krakowska impreza milczała. Izabela Helbin z Krakowskiego Biura Festiwalowego mówi "Dziennikowi Polskiemu", że zadeklarowała pomoc Alter Artowi. - Trzeba jednak pamiętać, że miasto partycypowało w kosztach organizacji imprezy w niewielkim stopniu - dodaje Helbin. Kraków nie dotował finansowo CLMF, a jedynie użyczał teren i pomagał w logistyce. Czyli ponosił wyjątkowo niewielkie koszty, patrząc na rozmach i oddźwięk festiwalu. Czy nie dało się zrobić nic więcej, by w tym roku CLMF się odbył?

Alter Art jest w coraz luźniejszych stosunkach z Krakowem. Rok temu do Warszawy przeniósł drugi z festiwali, który odbywał się pod Wawelem - czyli Selectora skoncentrowanego na nowych brzmieniach. Powodem była zbyt niska dotacja od miasta, która regularnie spadała (gdy startował festiwal w 2009 roku były to 3 mln zł). Mówi się, że na łączach obu partnerów coraz częściej dochodzi do spięć. Nie jest więc wykluczone, że Live Music Festival - jak się teraz nazywa - odrodzi się za rok w innym mieście.

Kraków traci kolejną wielką imprezę. Selectora odwiedzało 10 tys. osób, a Coke Live Music Festival w ubiegłym roku pobił swój rekord, przyciągając 40 tys. Duża część publiczności przyjeżdżała spoza miasta, a nawet spoza Polski. To dla miasta finansowy i piarowy strzał, ale nie w dziesiątkę, tylko w kolano. W czasie wakacji traci jedną ze swych najmocniejszych atrakcji turystycznych. Atrakcji, które ściągały do miasta nie amatorów precli i chińskich gadżetów po złotówce, ale wartościową - także pod względem finansowym - publiczność.

Impreza była też świetną piarową tubą, także dla prezydenta Krakowa Jacka Majchrowskiego, który wykorzystywał kulturę jako kluczowy kanał w kampanii politycznej. Coraz częściej w tym doskonale do tej pory funkcjonującym systemie coś zgrzyta. Prezydent wplątał się w ryzykowny projekt organizacji Igrzysk Olimpijskich, zapominając że to nie sport, a turystyka i kultura były dotychczas motorem napędzającym koniunkturę pod Wawelem. A Live Music Festival był tu bardzo ważnym kołem zamachowym.

To zadziwiające, że Kraków stać na starania o organizację olimpiady za miliardy, na logo za 80 tys. zł, a na wsparcie tak świetnej imprezy nie ma zdaje się chęci i pieniędzy. Czy tak powinna działać "kulturalna stolica Polski"?
Trwa ładowanie komentarzy...