Mamy już niezłe igrzyska z tymi igrzyskami

Kraków 2022 - to najgorętsze hasło ostatnich dni. A wcale tak nie musiało być. Wystarczyło tylko przyjąć lepszą strategię PR.

Gdy wpisuję "Kraków 2022" w Google, na pierwszych miejscach wyskakuje "Kraków okłamał MKOL we wniosku olimpijskim?" i "Tatry tuż za rogatkami Krakowa?". Lawina negatywów, inwektyw, antylajków. Co krok ktoś śmieje się z pomysłu, który miał sprawić, że Kraków trafi na pierwsze strony gazet. Na razie trafił, ale w zupełnie odmiennym od zamierzonego kontekście.



A wcale nie musiało tak być. Idea organizacji olimpiady to przecież pomysł PR-owo wyjątkowo nośny. Trzeba jednak było to umiejętnie rozegrać, a nie rzucać się na głęboką wodę z ledwie nadmuchanym kołem ratunkowym.

Jeśli wydaje się tak wiele pieniędzy (samo logo kosztowało przecież 80 tys. zł), warto pomyśleć o szczegółach. Tymczasem tandetny fotomontaż z Tatrami w tle Krakowa to był pewny strzał w kolano. Podobnie sprawa logo - wystarczyło przed zamówieniem o kilka chwil refleksji, by zrozumieć, że 80 tysięcy to stanowczo za dużo. Nie tylko z ekonomicznego punktu widzenia. Przede wszystkim z PR-owego - ludzie nie przełkną w milczeniu takiej sumy. Tak samo nie można beztrosko mówić do kamery, że droga z Krakowa do Zakopanego jest przecież bardzo dobra. I podawać, że stan zanieczyszczeń w stolicy Małopolski i stolicy Tatr nie budzi zastrzeżeń. Wciskanie kitu było dobre do roku 2000. Potem zaczęła się era "wpisz w Google" i naprawdę trudno dziś przekonać kogokolwiek, że białe jest czarne. Tym bardziej, że komitet przewidział już, jaka będzie zima w 2022 - oczywiście z obfitymi opadami śniegu.



To są elementarne potknięcia PR-owe, ba - to jest PR-owa wtopa za wtopą. Nie wiem, kto w komitecie organizacyjnym odpowiada za strategię medialną, ale jest to albo ktoś, kto ma niewielkie o tym pojęcie, albo bardzo się stara, by olimpiada się nie odbyła. Współczesny PR nie polega bowiem na opowiadaniu bajek, o czym urzędnicy zdają się nie pamiętać.



Brałem udziałem w pracach nad wnioskiem o organizację igrzysk w 2006 roku w Zakopanem (ostatecznie wygrał Turyn). Choć Polska była wtedy o wiele biedniejszym krajem, sieć dróg pamiętała jeszcze czasy Gierka, a w sportach zimowych nie odnosiliśmy prawie żadnych sukcesów - nie podniosły się tak wielkie protesty. Ale też ówczesny komitet organizacyjny nie działał w sposób tak partyzancki, jak obecny. I nie wykazywał tak daleko idącej ignorancji. To co najbardziej nas dzisiaj boli, to fakt, że ktoś próbuje z nas zadrwić. A to wywołuje najbardziej ostre reakcje.
Trwa ładowanie komentarzy...